żydowska FAZ: KOR i jego „Wolne Związki Zawodowe” były prowokacją ubowców, a Magdalenka zmową Kościoła i ubowców z agentami SB

1

Wrzesień 24, 2011 - autor: costerin

 

Geneza

Do rozmów w Magdalence nie dopuszczono nikogo z kręgów narodowych i chadeckich.

W rozmowach w Magdalence uczestniczyli przedstawiciele Kościoła katolickiego – ks. Alojzy Orszulik, ks. Bronisław Dąbrowski, ks. bp Tadeusz Gocłowski.

W czasie obrad Okrągłego Stołu odbyło się 5 spotkań w Magdalence (spotkania miały też czasem miejsce w gmachu URM) – w czasie tych spotkań przygotowywano stanowiska wspólne, które znane były potem jako ustalenia Okrągłego Stołu.

W sumie tzw. Grupa ‚Magdalenka” spotykała się 13 razy – były to spotkania robocze i spotkania współprzewodniczących grup.

Spotkania były protokołowane – zajmowali się tym: Krzysztof Dubiński, Kazimierz Kłoda, Jacek Ambroziak.

W spotkaniach w Magdalence udział brali (w różnych zespołach i składach osobowych): gen. SB Czesław Kiszczak, Stanisław Ciosek, Artur Bodnar, Jan Janowski, Jan Jarliński, Mieczysław Krajewski, Harald Matuszewski, Jerzy Ozdowski, Romuald Sosnowski, Bolesław Strużek, Jan Szczepański, Tadeusz Szymanek, Stanisław Wiśniewski, Andrzej Gdula, Bogdan Królewski, Janusz Reykowski, Aleksander Kwaśniewski, Ireneusz Sekuła, Jerzy Uziębło, Władysław Baka, Jan Błuszkowski, Leszek Grzybowski.

Lech Wałęsa, Andrzej Stelmachowski, Władysław Frasyniuk, Lech Kaczyński, Władysław Liwak, Tadeusz Mazowiecki, Jacek Merkel, Alojzy Pietrzyk, Edward Radziewicz, Bronisław Geremek, Mieczysław Gil, Witold Trzeciakowski, Adam Michnik, Zbigniew Bujak, Jacek Kuroń, Andrzej Wielowieyski, Ryszard Bugaj.

Żaden z żydokomunistycznych zbrodniarzy, bandytów, złodziei i przestępców, którzy uczestniczyli przez ostatnie 50 lat w sowietyzacji, stalinizacji, komunizacji i niszczeniu Polski, a później przy tajnych rozmowach w Magdalence i przy żydomasońskim „Okrągłym Stole”, nie odpowiadał za swoje zbrodnie, nie został ukarany. W opinii publicznej wywołuje to przypuszczenie, ze chroni ich jakaś tajna umowa zawarta przed – w Magdalence – lub w czasie trwania „Okrągłego Stołu”.

Zamordowano wielu księży patriotów, usunięto ich – bestialsko mordując, by nie przeszkadzali w przepoczwarzaniu się zbrodniczej żydokomuny w pazerny i wyniszczający Polskę żydokapitalizm, za wszystkie te zbrodnie ponoszą odpowiedzialność ówczesne i obecne elity intelektualne i polityczne.

W Magdalence pominięto sprawę dekomunizacji i zrezygnowano z lustracji tajnych agentów, co obowiązuje do dziś. Kwestie te wyłączono z obrad Okrągłego Stołu. Nie podpisano w Magdalence żadnych formalnych zobowiązań. Przyjęto natomiast zasadę: pacta servanda sunt – i paktów tych dotrzymano. W Magdalence doszło bowiem do wzajemnego zauroczenia obu układających się stron.

Dla Okrągłego Stołu ustalono dyrektywę: za zbrodnie komunizmu odpowiedzialny był system, nie ludzie mu oddani. Inaugurację obrad Okrągłego Stołu ustalono początkowo na 17 X 1988 r.. Termin ten przesunięto następnie na 28 X tegoż roku. Na przeszkodzie stała sprawa relegalizacji „Solidarności”. Przeciw wypowiedziała się 22 X 1988 r. Krajowa Narada Aktywu Robotniczego, obradująca w Ursusie. Przez dłuższy czas podobne stanowisko zajmował i wahał się ze zmianą poglądu gen. Jaruzelski, najwyższy zwierzchnik Okrągłego Stołu, mimo że główny akuszer tego stołu, gen. Kiszczak, parł do możliwie rychłego otwarcia obrad. Obaj generałowie mieli we własnych szeregach znaczącą opozycję, przeciwną pomysłowi Okrągłego Stołu. Musieli oni ją osłabić, jeśli nie unicestwić. To m.in. spowodowało, że inauguracja Okrągłego Stołu nie odbyła się i 28 X 1988 r. Wpływ pewien na to, że tak się stało, wywarł zapewne fakt, iż 27 X 1988 r. powołano nowy rząd, na czele którego stanął Mieczysław Rakowski. Nie jest wykluczone, że liczono, iż w niedługim czasie nowy premier zapewni Polakom stół „bardziej suto zastawiony”, a wtedy Okrągły Stół mógłby zaistnieć później, o ile w ogóle byłby potrzebny.

W tym czasie gen. Jaruzelski pozbył się na X Plenum KC PZPR, w końcu grudnia 1988 r., części przeciwników porozumienia z „Solidarnością” i sam uznał je za niezbędne dla zachowania swej władzy. Nowy premier Mieczysław Rakowski, uważany dotąd przez większość aparatu partyjnego za przeciwnika Okrągłego Stołu, doszedł do podobnego przekonania jak gen. Jaruzelski, że „Solidarność” trzeba zalegalizować i podzielić się władzą polityczną z opozycją, nie z całą – lecz z jej częścią uznaną przez rząd, ściślej – przez służby gen. Kiszczaka, za „konstruktywną”.

Alojzy Pietrzyk: – „Wokół Wałęsy, który przewodniczył naszej stronie wciąż kręciły się takie osoby, jak Bronek Geremek, Tadeusz Mazowiecki,Adas Michnik. (…) 

W Magdalence wyczułem grę, by co bardziej radykalnych działaczy „Solidarności”, mniej ugodowych – złagodzić. Już dobór uczestników spotkań o tym świadczył. (…) 

Na kolejną Magdalenkę pojechano w składzie okrojonym, mnie pominięto. Stawałem się niewygodny, zwłaszcza że przy podstoliku górniczym wynieślismy sprawę naprawienia krzywd ofiarom stanu wojennego. Część naszych doradców nie dopuszczała, by przy głównym stole były poruszane jakiekolwiek windykacje ze strony solidarnościowej. (…) 

Pomału wychodziły na jaw wcześniejsze uzgodnienia. Wyczuwało się, że przedtem odbywały się rożne spotkania. Wynikało z nich, że nad PRL-em zaczyna zawisać jakaś ochronna tarcza. A niewtajemniczeni mieli złudzenie, że coś zależy od naszego przygotowania i siły przekonywania.”

Pierwsze spotkanie w Magdalence zakończyło się niesamowitym obiadem. Niektórzy ze strony OPZZ, ze strony rządu i naszej już w tym czasie bardzo szybko potrafili znaleźć wspólny język. Potrafili i napić się razem. Komitywa między niektórymi była tak wielka, że przy odjeździe gdy wszedłem do minibusu, którym nas transportowano, towarzystwo było już wymieszane. Między naszymi siedzieli OPZZ-owcy i rządowi.

(…) odbyło się posiedzenie KKW zwołane przez Walęse. Związane było wyłącznie z wyborami do parlamentu i wyborem prezydenta. KKW liczyla 20 osób, ponadto uczestniczyli w niej zwykle doradcy (Geremek, Mazowiecki, Stelmachowski, Kuron, Michnik) z prawem zabierania głosu, ale bez prawa głosowania. Z reguły posiedzenia prowadził Janusz Pałubicki.

Byłem zwolennikiem wolnych wyborów i przegrałem. Prof. Geremek jako przewodniczący zespołu reform politycznych Okrągłego Stołu, przekonał KKW, że powinniśmy przyjąć propozycje wyborów okrojonych – dla nich 65 proc., dla nas 35. A potem nastąpiła najbardziej haniebna chwila. 

Na stanowisko prezydenta zaproponowano dwie kandydatury: Kiszczaka i Jaruzelskiego.

Jak można było na posiedzeniu KKW „Solidarność” w ogóle brać pod uwagę Kiszczaka i Jaruzelskiego na najwyższy urząd w państwie? Oceniłem to jako niesamowity upadek, wręcz profanację „Solidarności”

A tu bez żadnych protestów, niemal natychmiast doszło do głosowania: Kiszczak, albo Jaruzelski. Padło stwierdzenie, że jak prezydentem ma być taki typ jak Kiszczak, to lepiej postawić na Jaruzelskiego. 

Po tym stwierdzeniu Pałubicki poddał wniosek o poparcie Jaruzelskiego pod głosowanie. Tylko ja byłem przeciw, dwoje wstrzymało się. Reszta była za. Z wiekszością najwyraźniej wcześniej odbyły się rozmowy.

Potem odbyło się jeszcze parę posiedzeń w Magdalence. Wciąż rosła komitywa warszawiaków z obu stron barykady. Mieli już stałe, wręcz towarzyskie – przy wódce – kontakty.

Jeśli Kiszczak powołuje się na rozstrzygnięcia Okrągłego Stołu, zwalniające go z poniesienia odpowiedzialności, to może chodzić jedynie o ustalenia podjęte w wąskiej grupie osób.

Bardzo dobrze było widać, że niektórzy uczestnicy rozmów afiszowali się z generałami, wręcz brudzia wypijali, jak na przykład Adam Michnik.

http://www.polonica.net/imag/magd03.jpg

http://www.polonica.net/imag/os10.jpg

Lech Wałęsa poinformował o upoważnieniu danym Kaczyńskiemu do prowadzenia tajnych pertraktacji ze Służbą Bezpieczeństwa

Lech Wałęsa nadesłał w środę, 30 sierpnia 2006 r. informację o treści:

Kaczyński i Wałęsa, Magdalenka

Ja upoważniłem J. Kuronia jeszcze około 20 osób w różnym czasie do rozmów w  tym  z SB, bo wtedy podstawowe decyzje były w ich rękach. Wyznaczeni nie byli upoważnieni do podejmowania decyzji, a tylko do odblokowania marszu do Wolnej Polski. Tajne negocjacje prowadził w jakimś czasie między innymi z mojego polecenia Kaczyński. W tym przypadku chodziło o to by wyrwać komunistom P. Jóźwiaka i P Malinowskiego z ich organizacjami i osadzić zamiast zgłoszonego Kiszczaka Premierem Tadeusza Mazowieckiego”.

W nadesłanej przesyłce mowa też o wystąpieniach Kancelarii Prezydenta RP oraz rzecznika Prasowego Rządu zaprzeczających informacji o udzieleleniu braciom Kaczyńskim przez Lecha Wałęsę upoważnienia do prowadzenia tajnych rozmów ze Służbą Bezpieczeństwa.

Komentarz:

Nie wiadomo, czy oficer Służby Bezpieczeństwa znany jako Lesiak prowadząc w latach osiemdziesiątych  służbowe rozmowy z Kuroniem i braćmi Kaczyńskimi pytał ich o upoważnienia do występowania w imieniu Lecha Wałęsy. Wiadomo natomiast, że Służba Bezpieczeństwa posiadała w tym czasie niczym nie ograniczony, bezpośredni dostęp do Wałęsy, który po 13.12.1981 r. był dla władz PRL taką samą prywatną osobą jak bracia Kaczyńscy, Kuroń  i każdy inny członek 10 milionowego, byłego NSZZ  „Solidarność”.

żydowska FAZ: KOR i jego „Wolne Związki Zawodowe” były prowokacją ubowców, a Magdalenka zmową Kościoła i ubowców z agentami SB

 

Frankfurter Allgemeine Zeitung o Wałęsie i ubowcach z Magdalenki

„Pokojowa rewolucja »Solidarności« z 1980 roku była jedynie wypadkiem przy pracy komunistycznych prowokatorów, a zmiana władzy w 1989 roku jedynie pozornym zwycięstwem demokracji. »Agent« Wałęsa chronił http://www.faz.net/f30/common/Suchergebnis.aspx?term=walesa&allchk=1&x=9&y=11

Instytut Pamięci Narodowej konsekwentnie odmawia udzielenia wglądu do dokumentów wytworzonych przez stalinowski wymiar sprawiedliwości oraz inne organy bezpieczeństwa państwa, np. tych związanych z Okrągłym Stołem, np. Jacka Kuronia, Lecha Kaczyńskiego oraz innych „negocjatorów” prowadzących rozmowy z SB.

Czy Polacy nie mają prawa poznać prawdy o tym, jak doszło w latach osiemdziesiątych do zmiany ustroju – jak dogadano się z SB, kim byli negocjatorzy?

Wielka Kasa

 

Badający finanse FOZZ  [+] Michał Falzmann 
informował zwierzchność, że w 1990 r. do banków polskich 
wpłynęło co najmniej 3 mld dolarów ponad ekwiwalent za
wyeksportowane towary i usługi. Ile tych pieniędzy było naprawdę –
tego chyba nikt dokładnie nie wie. A wpływały one do Polski w roku
1990 dlatego, że na mocy umowy międzynarodowej Polska zobowiązała
się do utrzymywania przez rok stałego kursu dolara na poziomie 9 500
zł, zaś oprocentowanie złotówkowych lokat w bankach polskich
wzrosło do 80 i więcej procent.

Tedy „inwestorzy” przede wszystkim ze wschodniego wybrzeża Stanów
Zjednoczonych (ci sami, którzy potem nosili się z zamiarem przyznania
prof. Balcerowiczowi Nagrody Nobla) zamieniali swoje dolary na
złotówki, złotówki lokowali w bankach polskich, po czym, przed
upływem roku, wycofywali je z niemal podwójnym zyskiem, zamieniali na
dolary po tym samym, bo „stabilizowanym” kursie i zadowoleni wracali do
domu. W ten sposób, z biednej Polskitylko w 1990 roku zostało 
wyssane co najmniej 6, a być może nawet ponad 16 mld dolarów.

 

                                                                                                               Powstaje  PiS

 

Stanowisko PiS w kluczowych sprawach, mimo werbalnych zaciekłych ataków na konkurencję, jakoś dziwnie zgadza się ze stanowiskami lobby okrągłostołowego, zgodnie z taktyczną zasadą JKM Krzywoustego „chadzać oddzielnie, bijać razem”. Wspomnę tylko niektóre – parcie do UE, poparcie dla okupacji Iraku, poparcie dla przygotowanej przez „michnikowców”
„pomarańczowej” rewolucji na Ukrainie, obrona zdobytego „chyłkiem” majątku Kluski, beatyfikacja Kuklińskiego i Miłosza, przerwanie ekshumacji w Jedwabnem, przyzwolenie min Kultury p. Ujazdowskiego na obrazę uczuć religijnych i narodowych Polaków przez brak reakcji na instalację zafundowaną nam przez Andę Rottenberg w warszawskiej Zachęcie (za pieniądze Polaków).

Jako prezydent Warszawy, oddał gminie żydowskiej plac (po byłej synagodze) wraz z „błękitnym wieżowcem” wybudowanym milionowym kosztem przez Polaków, nie żądając nawet symbolicznej odpłaty za poniesione koszty – jest „wielką aferą”, mało powiedziane, jest przestępstwem za które powinien (dla przykładu) odpowiadać przed polskim Sądem.

Aby mieć pogląd na kim buduje prezes Kaczyński nadzieje na IV Rzeczpospolitą, trzeba sobie uzmysłowić skąd pojawiło się PiS.

Do braci Kaczyńskich, spłynęła fala dezerterów z rozkładającej się już ameby – AWS (po jej niesławnym finiszu). Co bardziej skompromitowani ukryli się po kątach, co bardziej zapobiegliwi dołączyli do kreatora – Tuska, wielkiego prywatyzatora – Lewandowskiego, człowieka sukcesu – Piskorskiego w PO, (Płażyński, Buzek, Sayrusz-Wolski) lub montują własne partie (Stainhoff, Kamela Sowińska).

Reszta najmniej „umoczonych”, dołączyła do PC i stali się trzonem PiS. Panowie Kaczyńscy i pan Dorn, sądzili zapewne że w „dezerterach” z AWS obudziło się sumienie i cokolwiek zmądrzeli, gdy tymczasem szukali oni następnej perspektywicznej dojarki. Nie wymieniając nazwisk z bywalcami ZChN-u, AWS, można zbudować tylko III RP bis.

I na koniec rzecz ciekawa – od samego początku „okrągłostołowej” zdrady pan Lech Kaczyński jakimś „cudem” ciągle na najwyższych stołkach nawet za „dobrych” czasów Unii Wolności miał wielkie poważanie .

Budowa
Bracia Kaczyńscy, a konkretnie Jarosław, zatrudniają w rządzie Antoniego Macierewicza, który tak oto wyrażał się na temat przełomu z 1989 roku.

 

–   Było to nadużycie oczywiste, żadne ciało statutowe związku nigdy nie zgodziło się na Okrągły Stół. Był to rodzaj zamachu stanu, który przy pomocy policji i mediów przyklepał ten układ. Ale siłą decydującą – bo my często mówimy o Unii Wolności itd. – tak, oczywiście Unia Wolności to jest zaraza, ale jednak siłą decydującą była PZPR i służby specjalne działające na jej rozkaz. Nie tylko moje środowisko „Głosu” i środowisko niepodległościowe, katolickie bardzo jasno przestrzegało Lecha Wałęsę, że jego doradcy jak Michnik, Kuroń, Mazowiecki, którzy go pchają do Okrągłego Stołu, pchają go ze względu na własne interesy. Że tu jest interes Związku Radzieckiego, który za wszelką cenę chciał mieć stworzenie układu okrągłostołowego. Że jeżeli wyczekamy jeszcze dwa, trzy miesiące, to z pewnością jesienią ’89 roku wolne wybory staną się rzeczywistością – mówił Antoni Macierewicz.
W tej samej audycji wypowiedział się poseł LPR do Parlamentu Europejskiego prof. Mirosław Piotrowski. – Przy Okrągłym Stole i w Magdalence został przyklepany układ mafijny. Na moment zostały przekazane pozory władzy ludziom tzw. opozycji, na których Czesław Kiszczak mógł polegać, których akta miał u siebie – powiedział. Zdaniem Piotrowskiego ci ludzie są zakładnikami Kiszczaka i nie mogą przeprowadzić lustracji, bo zostałaby ujawniona ich agenturalna działalność, co spowoduje ich „spalenie w środowisku” i „zostaną utracone aureole autorytetów moralnych”.

Zabawne jest to, że Macierewicz ( odpowiedzialny w ekipie Kaczyńskiego za likwidację WSI)  zatrudnił się w rządzie kierowanym – w jego mniemaniu – przez sprzedawczyków moskiewskich, a Jarosław Kaczyński wziął sobie do rządu osobę, która przecież śmiertelnie go obraziła. Co więcej gdy Macierewicz wygłaszał te opinie na antenie Radia Maryja, nikt z obecnych tam polityków PiS (np. Zbigniew Ziobro), nie protestował. Nie mają szacunku dla liderów swojej partii.

Suwerenność Ojczyzny

 

Gdy w roku 1979 powstawała KPN a od trzech lat działał KOR (potem KSS KOR) spór nie dotyczył tego, czy Polska może się wybić na niepodległość w roku 1980, ale czy niepodległość jest realnym celem w perspektywie dekady. Władza, Kościół, KOR, a potem także olbrzymia większość „Solidarności” twierdzili, że jest to w perspektywie dekady niemożliwe i chcieli poprawiać socjalizm. W 1979 roku KPN była jedynym ugrupowaniem politycznym, które jasno stawiało sprawę niepodległości a przy tym działało jawnie.

Dziesięc lat później (w 1989 roku) sytuacja była podobna gdzy idzie o władzę, Kościół, środowisko KOR oraz przywódców „Solidarności”, ale o niepodległości mówiła już nie tylko KPN, lecz także SW – a przede wszystkim – świadoma część społeczeństwa. Dlatego wybory kontraktowe, które służyć miały kooptacji niektórych przywdców „S” do obozu władzy zamieniły się w plebiscyt, w którym społeczeństwo odrzuciło komunizm – wbrew apelom KO przy Lechu Wałęsie (w którym byli m.in. Kaczyńscy i Macierewicz).

Bez KPN (potem także SW) sprawa niepodległości nie była przesądzona, gdyż większość opozycji chciała ugody z komunistami. Chcieli ugody nie dlatego, że byli zdrajcami, ale dlatego, że nie wierzyli w mozliwość zbudowania niepodległego państwa. Stąd Okrągły Stół, gruba kreska i długi okres postkomunizmu…

„cele, które najwyżej stawiała „Solidarność” – czyli godność człowieka i godność pracy”.

Realizacja tych celów bez niepodległego państwa była niemozliwa. W tym sensie to nie program KPN, ale program „S” i innych zwolenników ugody był utopią.

Po odzyskaniu niepodległości można te cele zrealizowac, choć także nie jest łatwo, na co wskazuje historia ostatnich 20 lat…

Sztos  nocna zmiana

Narada pokazana w fimie „Nocna zmiana” miała miejsce PO OBALENIU rządu Olszewskiego, a nie PRZED i nie dotyczyła obalenia tego rządu, tylko powołania na nowego premiera Pawlaka. Wszystko odbyło się lege artis.

Tylko zadajmy sobie pytanie – w czyich rękach były media na przełomie lat 1989 i 1990? Odpowiedź na to pytanie, to kolejny dowód, jak szkodliwy dla Polski był obóz ugody, który wspólnie z komunistami powstrzymał społeczeństwo od podjęcia radykalnych działań. A zaraz potem Kaczyńścy wyniesli Wałęsę do prezydentury pod radykalnymi sztandarami (z czego oczywiście nic nie wyszło), ale skutecznie skanalizowali społeczny radykalizm. Zresztą to samo robi dziś PiS – głosi radykalne hasła, których nie ma zamiaru (lub nie potrafi) realizować (czego dowiodły dwa lata ich rządów: 2005-2007). W rezultacie po raz kolejny PiS skutecznie kanalizuje radykalne społeczne nastroje…

„Dochodzimy do wniosku, że uchwały Sejmu RP nic nie znaczą”

Dochodzimy do wniosku, że uchwały Sejmu nie są źródłem prawa w Polsce. Uczą tego na pierwszym roku prawa. Dla prawnika to elementarz.

„złamano podstawowe zasady demokracji, gdyż wykorzystano NIEWYGODNĄ lustrację do SKUTECZNEJ próby usunięcia niewygodnego rządu”

Tak twierdzi propaganda olszewicka, tyle tylko, że fakty wskazują na co innego:
rząd był mniejszościowy od początku roku 1992,
UD i Wałęsa podjęli decyzję o złożeniu wniosku o odwołanie rządu zanim Sejm uchwalił uchwałę lustracyjną,
los rządu był w rękach KPN, z którą trwały rozmowy koalicyjne na przełomie mają i czerwca. Ponieważ jednak Olszewski i Macierewicz wykorzystali lustrację (za którą głosowała KPN) do rozbicia KPN – KPN zdecydowała się, że nie będzie ratowac nieudolnego rządu, który stosuje wobec niej gangsterskie chwyty.

Przy okazji – zwolennicy Macierewicza opowiadają cały czas, że celem lustracji jest uniemozliwienie szantażowania ubeckimi teczkami tych polityków, na których są papiery SB.

Tymczasem sami zrobili to, przed czym przestrzegali.

„A może rząd w ogóle nie musi wykonywać uchwał Sejmu?”

Tak własnie jest. Rząd nie musi wykonywac uchwał Sejmu, bo uchwały Sejmu nie są źródłem prawa w Polsce. Dla nieprawnika to jest może nowość, ale przeciez Olszewski jest prawnikiem. Ponadto rząd ma do dyspozycji słyzby prawne…

„W milionach spraw rządy, sejmy, my – obywatele, nie wykonujemy naznaczonych zadań w pełni”.

Rząd nie wykonał uchwały Sejmu w ogóle, co przyznają zarówno Macierewicz jak i Ścios. Ale Panu wygodnie jest tego nie rozumieć, choć cytuje Pan ich słowa, w których to przyznają. CO ja mogę?🙂

Macierewicz miał przedstawic liste agentów.

Przedstawił listę osób z zasobów archiwalnych SB i twierdził, że nie ingerował.

Ale jak porównamy listę Macierewicza z listą Milczanowskiego okazuje się, że jednak ingerował. I tak się „przypadkowo” złożyło, że te ingerencje szły w tym samym kierunku, co wysiłki poszerzenia koalicji..🙂

„Jaki przepis złamano”

Akta SB nie były wtedy jawne (jak dziś) a więc nie można było ich pokazywać wybranym osobom.

Ale przede wszystkim złamano podstawowe zasady demokracji, gdyż wykorzystano lustrację do próby usunięcia niewygodnego dla rządu przywódcy innej partii w trakcie, gdy trwały rozmowy koalicyjne z tą partią.

Oczywiście, że SB miała agentów. Bajki Kaczyńskich, Macierewicza i Olszewskiego o agentach polegają na tym, że ci nieudolni politykierzy, którzy w czasach PRL niewiele robili i opowiadali się za ugodą z komunistami, potem za Okrągłym Stołem, wreszcie za prezydenturą Wałęsy, wreszcie przez pól roku usiłowali nieudolnie rządzic nie potrafiąc zerwać z grubą kreską i sprzeciwiając się radykalnym, antykomunistycznym projektom (Restytucją Niepodległości), dziś winę za swoją nieudolnośc zwalają na mitycznych, wszechpotęznych agentów.

Kaczynscy  z Macierewiczem rządzili przez dwa lata (2005-2007) i jaki był efekt tych rzadów? Nawet nie odebrali przywilejów emerytalnych ubekom (zrobił to rząd Tuska) i nie otworzyli archiwów SB (choć przeciez to obiecywali), nie ujawnili szafy Lesiaka (choć obiecywali). Flagową obietnice walki z korupcją realizowali rękami Kaczmarka i Kryżego a w końcu po dwóch latach, jak frajerzy, oddali władzę, aby zwiekszyc szance mniejszego Kaczora na reelekcję (co jest nierealne). I cały czas opowiadają, że wszystko to, co sami zepsuli, to nie jest ich wina, tylko wina mitycznych agentów. Ich głupota spowodowała więcej szkód niż wszyscy agenci razem wzięci.

„Tylko tchorze nie byli internowani?”

Trudno nie pytać ludzi, którzy dziś wydają cenzurki moralności bohaterom, co sami robili w tym czasie. Kaczyński, który mówi, że Niesiołowski na początku lat 70. był mniej doważny niż kilkuletnia dziewczynka (sam w tym czasie pisał doktorat, w którym obficie cytował uchwały KC PZPR nt. samorządności szkół wyższych) jest żałosny i zasługuje na etykietę tchórza. Bo skoro wg kryteriów Kaczyńskiego Niesiołowski działając w Ruchu był tchórzem, to kim był Kaczyński?
„Mozna ja uznac za pewien szkielet, na ktorym budowany bedzie przyszly porzadek ustrojowy”.

No własnie. To była ustawa konstytucyjna. Trudno, aby określała szczegóły. Ona określała radykalny kierunek zmian. Tego kierunku wystraszyli się Olszewski, Macierewicz i Kaczyńscy. Wystąpienie Lecha Kaczyńskiego w debacie nad projektem ustawy o Restytucji Niepodległości (31 stycznia 1992 roku) było żenujące. Ale czego można było spodziewac się po kimś, kto był przy Okrągłym Stole i wyniósł do prezydentury Wałęsę?

Ścios (jak zwykle) bredzi.

„minister (ani premier) nie mieli prawa ani obowiązku badania zgodności uchwały z konstytucją? Mieli natomiast obowiązek jej wykonania”.

Uchwały Sejmu nie są prawotwócze i nie wiążą rządu. Rząd nie miał obowiązku wykonywać tej uchwały. Tzn. gdyby jej nie wykonał, to nic nie można było rządowi (czy konkretnemu ministrowi) zrobić. Zresztą rząd uchwały nie wykonał.

„Macierewicz poinformował Sejm, iż „Pełna realizacja Uchwały w zakresie wskazanym w dniu 28 maja 1992 r. była niemożliwa ze względu na brak pełnej informacji…”

No właśnie – Macierewicz i Ścios przyznają, że uchwała nie została w pełni wykonana, bo było to niemożliwe.

„Macierewicz informuje: „Minister Spraw Wewnętrznych pragnie kategorycznie stwierdzić, iż nie uważa się za upoważnionego, by określać kto był, a kto nie był tajnym współpracownikiem Urzędu Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa. Minister Spraw Wewnętrznych może jedynie przekazać do wiadomości odnalezione w archiwach podległych mu służb dane operacyjne i archiwalne dotyczące tej kwestii.””

A więc Macierewicz i Ścios przyznaja, że uchwała w ogóle nie została wykonana, gdyż przedstawiono Sejmowi inny dokument, niż ten, który był okreslony w uchwale Sejmu. Dodajmy, że wbrew powyższemu zapewnieniu Macierwicz uznał się za upoważnionego do ingerencji w treść zapisów archiwalnych SB, gdyż arbitralnie usunął z listy kilka osób, które były na liście Milczanowskiego. Chodziło przede wszystkim o dwóch przywódców UD, z którą chciano zawrzeć koalicję. Poza tym poza jakimkolwiek trybem prawnym wykorzystano uchwałę Sejmu do gangsterskich nacisków na KPN w celu ratowania mniejszościowego rządu.

Warto więc – zamiast bezkrytycznie cytować Macierewicza i Ściosa – samemu zastanowić się nad logiką tego, co oni mówią i skonfrontować ich tezy z faktami.

Gangsterka czyli rozprawa z KPN

„Sprecyzujmy zatem co bylo tym gangsterskim chwytem”

Uchwała Sejmu zobowiązywała rząd do przedstawienia listy agentów. Chyba niewiele osób, które głosowały za uchwałą miały świadomość, że ustalenie faktu rzeczywistej współpracy z SB nie jest łatwe. Świadomość tą miał Macierewicz. Dlatego nie wykonał on uchwały lustracyjnej zgodnie z jej treścią (bo nie było to możliwe), lecz przedstawił Sejmowi listę zasobów archiwalnych SB (arbitralnie usuwając przy tym z tej listy dwóch przywódców UD). Na liście szczęśliwie dla rządu – znalazł się nowy główny wróg Kaczyńskich – Wałęsa (choć jeszcze pól roku wcześniej Wałęsa był wizytówką Porozumienia Centrum w telewizyjnej kampanii parlamentarnej) oraz stary wróg i powód ich kompleksów – Moczulski.Wprawdzie teczka Moczulskiego wyglądała niewiarygodnie (co stwierdza każdy, kto ją widział), ale warto było ja wykorzystać do dokonania przewrotu w KPN. Oceniają młodych przywódców Konfederacji swoja miarą (nielojalni, żądni władzy) Olszewski z Macierewiczem pokazali im teczkę Moczulskiego. Nie przypuszczali chyba, że ci, zamiast uwierzyć im słowo i wykorzystać okazję do przejęcia władzy w partii i wejścia do rządu, zajrzą do teczki i w gołosłowne oskarżenia nie uwierzą. Cynizm postępowania Olszewskiego i Macierewicza jest oczywisty.

„I czego wlasciwie ma dowodzic fakt, ze Wojcik i Slomka podtrzymuja swoje owczesne slowa?”

Wtedy działali w emocjach. Dziś, po kilkunastu latach od tamtych wydarzeń mogą na spokojnie ocenić sprawę. Dodatkowo Słomka jest skonfliktowany z Moczulskim mógłby więc nawet wbrew prawdzie wykorzystać argument teczkowy przeciwko Moczulskiemu. A jednak tego nie robią. Dlaczego? Bo standardy przyzwoitości w KPN stały wyżej niż w KOR.

„Prosze sie przez chwile postawic w polozeniu Olszewskiego, zalozyc jego dobra wole”
Olszewski, Macierewicz i Kaczyńscy mieli złą wolę. Świadczy o tym ich postawa w debacie nad projektem ustawy o Restytucji Niepodległości, która przewidywała kompletne zerwanie z PRL i budowę niepodległego państwa. Ujawniła się wtedy koalicja, która rządzi Polska nieprzerwanie od 20 lat i odpowiada za obecny mizerny stan rzeczy: SLD – PSL – PC – ZChN – KLD i parę jeszcze mniejszych partii – wszystkie wywodzące się z ugody Okrągłego Stołu i z Magdalenki.
„od kiedy w mitologii kapeenowskiej Anklewicz jest prawa reka Macierewicza?” Wystarczy sprawdzić kim był płk. Andrzej Anklewicz w czasach PRL i jaka funkcje pełnił za ministra Macierewicza.

To nie jest insynuacja, ale fakt.
Czy  przed 1989 rokiem Olszewski, Macierewicz i Kaczyńscy formułowali program niepodległościowy.
Zaprzecz, że Kaczyńscy byli przy Okrągłym Stile i w Magdalence oraz, że popierali Wałęsę w 1990 roku znając jego agenturalną przeszłość.
Zaprzecz, że Lech Kaczyński występując w debacie nad ustawą o restytucji Niepodległości poparł UD i używał podobnych argumentów jak SLD a cała koalicja popierająca rząd Olszewskiego (z wyjątkiem Solidarności) głosowała za odrzuceniem tego projektu już w pierwszym czytaniu.

Film:
nie pokazuje rzeczywistych motywów działania poszczególnych osób (pomijając całkowicie gangsterskie zachowanie Olszewskiego i Macierewicza wobec KPN),
nie pokazuje wcześniejszej drogi życiowej głównych bohaterów (np. tego z jakim nurtem opozycji byli związani w czasach PRL, czy byli przy Okrągłym Stole i w Magdalence, czy popierali wcześniej Wałęsę znając jego agenturalna przeszłość itd),
nie pokazuje bezradności i niekompetencji rządu Olszewskiego,
jego postawy w debacie nad restytucja niepodległości,
wojny z Wałęsą,
pomija fakt obecności „agentów” w jego składzie (w tym na kluczowych stanowiskach ministra spraw zagranicznych, ministra finansów i szefa doradców premiera),
milczy na temat braku jakichkolwiek działań tego rządu mających na celu zerwanie z PRL,
pomija fakt, że minister spraw zagranicznych tego rządu popierał integrację europejską w oparciu o KBWE (podobnie jak ZSRR) a nie w oparciu Unię Europejską),
pomija fakt, że w najbliższym otoczeniu min. Macierewicza działał b. pułkownik SB Andrzej Anklewicz
itd.

A poza tym wszystko w tym filmie się zgadza.

„Olszewski sfabrykowal wszystko z nienawisci do Moczulskiego”

Nie. Sfabrykowała bezpieka pewnie prawa ręka Macierewicza – płk. Anklewicz mógłby o tym wiele opowiedzieć). Olszewski i Macierewicz z nienawiści do Moczulskiego tylko wykorzystali te materiały, aby ratować nieudolny rząd. Rzeczywiste zerwanie z komunizmem nie było im wtedy w głowie, o czym świadczy cała ich życiowa droga, a także postawa w debacie nad ustawą o Restytucji Niepodległości.

„co po latach potwierdzil sad lustracyjny”
Sąd lustracyjny potwierdził też, że agentami SB nie byli: Wałęsa, Kwaśniewski, Oleksy, Gilowska i parę jeszcze innych osób. I co z tego. W sprawie Moczulskiego trzykrotnie orzekał (zawsze na jego niekorzyść) sędzia Kaniok – ten sam, który niedawno uzasadniał, iż skatowanie Przemyka nie było zbrodnią komunistyczną. Orzekała też sędzia Mojkowskiego, o której Lech Kaczyński powiedział, że jej przeszłość (córka b. naczelnego Trybuny Ludu) ma wpływ na jej orzecznictwo w sprawach lustracyjnych.

Macierewicz, Olszewski, Kaczyńscy to ludzie związani z KOR i zwolennicy ugody (Kaczyńscy byli też przy Okrągłym Stole i w Magdalence, wynieśli do władzy Wałęsę znając jego przeszłość, Macierewicz był w KO przy Lechu Wałęsie w wyborach kontraktowych). Od dawna nienawidzili KPN (relacje KOR-KPN bły bardzo napięte), nie mogli darować Moczulskiemu, że w czasach PRL to on miał rację i odwagę walczyć o niepodległość, gdy oni chcieli naprawiać socjalizm. Teczka Lecha spadła im z nieba. A że niebiańskim posłańcem był Andrzej Anklewicz – b. pułkownik SB, specjalista od KPN i prawa ręka min. Macierewicza – jakie to miało znaczenie? Ważne, że nadarzyła się okazja zemsty na Moczulskim i uratowania nieudolnego rządu (a przynajmniej stworzenia absurdalnej legendy, w która do dziś niektórzy wierzą).

Olszewski – mason i socjalista, związany z ugodowym nurtem tzw. konstruktywnej opozycji jako patron polskiej prawicy i lider antykomunistów – paradne! Jednoczyciel prawicy, który wszędzie , gdzie się pojawił, powodował nowe rozłamy

Nieznane fakty

26 lipca 1979 roku Moczulski pisał w poufnym liście do Władysławy Gauzy (w tym czasie prowadził on Biuro Informacyjne w Oslo, potem przekształcone w Biuro Informacyjne KPN):

„W ciągu najbliższych kilku czy kilkunastu miesięcy nastąpi tzw. „przełom” w PZPR – rzecz jasna starannie wyreżyserowany i pod nadzorem ambasady radzieckiej. Otóż, nim to nastąpi, musi powstać KPN głosząca otwarty program niepodległościowy. Obecnie PZPR – jak wszystko wskazuje – nie będzie w stanie nas rozbić. Jeśli KPN przetrwa jakiś czas, to po przełomie nowe kierownictwo PZPR będzie musiało milcząco pogodzić się z naszym istnieniem, a to oznacza, że ten nowy etap charakteryzował się będzie istnieniem jawnej i zorganizowanej alternatywy skupiającej coraz więcej ludzi. Sprawa jest o tyle pilna jeszcze (choć to nie jest najważniejsze), że Kuroń szykuje się do powołania za przynajmniej cichą zgoda PZPR partii socjalistyczno-demokratycznej (w rozmowach na ten temat pośredniczył M.F. Rakowski). Ma to być „konstruktywna opozycja” uznająca zasady ustrojowe PRL i uzależnienie od ZSRR, równocześnie sam fakt istnienia dwu partii ma być dowodem, że PRL stała się państwem demokratycznym i „pluralistycznym”. Otóż, gdyby Kuroniowi udało się przed powołaniem KPN stworzyć tą konstruktywną opozycję” – to wielu ludzi da się schwytać na lep, zaś program niepodległościowy przedstawiano by jako zwykłe awanturnictwo. Jeśli natomiast my pierwsi wyjdziemy z partią niepodległościową – to „konstruktywna opozycja” potraktowanie zostanie przez społeczeństwo jako próba ugody z PZPR, czyli zgodnie z prawdą”.

Skan tego listu jest tutaj – http://www.polonus.mojeforum.net/temat-vt815.html?postdays=0&postorder=asc&start=0

Treść listu potwierdza dość konkretne pogłoski o rozmowach na linii KOR – PZPR, bliżej precyzuje też cel tych rozmów (utworzenie partii socjaldemokratycznej stanowiącej „konstruktywną opozycję”) a także przedstawia cel, który przyświecał Moczulskiemu (storpedowanie tych zamiarów przez utworzenie partii o programie niepodległościowym).

Czy próba przejęcia „Solidarności” przez KOR a potem Okrągły Stół nie oznaczały powrotu do koncepcji „z konstruktywną opozycją”?

WSI   Baczek vel Scios

dlaczego p. Ścios publikuje w wydawnictwie wspólnika p. Skowrońskiego i p. Makowskiego – jako stary ajent od Antka  powinien wiedzieć, że ten miły pan, który mu proponuje wydać książkę, to na ten przykład jest prowok z wojskówki. Po wtóre primo, p. Ścios stale współpracuje z ewidentną platformą do wrzutek, w dodatku wydawaną przez b. podejrzanego jegomościa. Po trzecie primo, mimo wszystko trudno traktować poważnie faceta, który pisze Otwierającą Oczy Prawdę pod pseudonimem. Ścios może nie być winny tego, że mu ci goście wydali książkę – często ludzie wydają książki w przypadkowych miejscach. Bo ktoś miły wpadł na pomysł wydania i zaproponował… To jest ten mechanizm właśnie: Ooo, teraz to nawet Ścios nie jest czysty, bo mu książkę wojsko wydało.

człowiek-instytucja jest.

po wyborach 1997, kiedy ROP wszedł w szczątkowej formie do Sejmu. Macierewicz był wtedy pełnomocnikiem list wyborczych i naraził się Olszewskiemu samowolną ingerencją w listę bydgoską, spuszczając RadSika na niższe miejsce. Wtedy, w ślad za GaPolem, miałem mu to za złe. Fakt, że od tego zaczął się rozłam. Nazwa ROP została przy Olszu, a Macierenka z Kurskim utworzyli RKN. Oba byty po jakimś czasie odeszły w niebyt. Warto jednak wspomnieć, że w tamtych wyborach JarKacz dostał się do Sejmu z list ROP-u.

Antoni potraktował WSI jak SB, jak służbę okupacyjną. A to niestety była formalnie przynajmniej słuzba Wolnej Polski. Po tej akcji jak przyjda do kogoś harcerze z SKW i poproszą np o analizę sytuacji politycznej w Kirgistanie to każdy rozsąny człowiek każe się wypachać – bo nie ma gwarancji, że jakaś kolejna władza nie postanowi rozliczyć się ze współpracownikami kaczystowskiej służby. To jest wg mnie psucie państwa – porządki w służbach należy robić po cichu, na wierzch wywlekać tylko przypadki naprawdę skandaliczne, gdzie efekt przestrogi jest pożądany.

Efektem SPOSOBU rozwiązania WSI przez Pana Antoniego jest to, że nie mamy obecnie Wywiadu ale za to mamy Prezydenta, który jako jedyny z PO swego czasu sprzeciwiał się rozwiązaniu tej formacji i ponadto obecnie bez problemu rozdaje generalskie lampasy koleżkom powiazanym z komunistycznymi służbami:-)

Macierewicz odpowiada za to że wybrano Durnia na stolec..

. ”
Miał swego czasu takie instrumenty władzy by uniemozliwic osobom powiązanym z WSI sprawowanie najwyższych stanowisk w Państwie. Miał instrumenty – talentów brakło.
A rozprawienie się z WSI w myśl zasady „boli palec-tniemy rekę” przyniosło więcej szkód niż korzysci.

Macierewicz przypomniał akcję o kryptonimie „Szpak”, którą WSI prowadziły wobec obecnego szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Teczka z materiałami zgromadzonymi w czasie akcji „Szpak” została odtajniona i upubliczniona przez Sikorskiego.
– Nie jest prawdziwe oświadczenie pana Bronisława Komorowskiego (który z Sikorskim walczy o poparcie PO w wyborach prezydenckich – PAP), że inwigilacja Radosława Sikorskiego miała miejsce wtedy, gdy on nie pełnił funkcji wiceministra obrony narodowej odpowiedzialnego za WSI – podkreślił Macierewicz.
– Jest dokładnie odwrotnie. Data rozpoczęcia postępowania WSI mająca na celu inwigilację Sikorskiego to 2 października 1992 roku. Ta procedura trwała przez następne dwa lata. Przez większość tego czasu pan Bronisław Komorowski był wiceministrem ON odpowiedzialnym za WSI – dodał.

cytat z wywiadu z gen.Bieńkowskim – komendantem głównym PP z czasów PiS.
O SB Bieńkowski mówi: „Nie pochwalam metod pracy Służby Bezpieczeństwa. Ale wśród byłych funkcjonariuszy SB są też ludzie, którzy przez ostatnich 16 lat często z narażeniem życia służyli w policji. Dlatego nie chcę stosować zasad zbiorowej odpowiedzialności..”
Pan Bienkowski zasłynął m.in. tym, że bez przetargu zakupywał paliwo ze spółki „ORLEN”. Dla całej PP. Łącznie z paliwem lotniczym. Na zarzuty opozycji, że mogło dojść do korupcji PiS odpowiadał, że to POLSKA spółka i POLSKIE paliwo i Policja POLSKA i że generał jest osoba bez skazy, uczciwą i „ku chwale Ojczyzny”, bezinteresownie w ten ORLEN wszedł.
Może i bezinteresownie wszedł ale jak tylko-po utracie przez PiS władzy- z PP wyszedł to natychmiast otrzymał posadę Prezesa spółki „ORLEN Ochrona sp.z o.o.” , wielkiej ochroniarskiej firmy dbającej o bezpieczeństwo nie tylko płockiej rafinerii, ale i ok. 400 innych obiektów w kraju.🙂
Na pocieszenie dodam, że na rzecznika prasowego dobrał sobie wówczas Andrzeja Trelę, który obecnie – a więc z rozdania PO- sprawuje funkcję z-cy Komendanta Głównego PP i jest głównym winowajcą fatalnej kondycji Służby . Czyli jednak zgoda buduje i koalicja PiS -PO jest jak najbardziej możliwa. Przy odpowiednio sprzyjających warunkach🙂

gdyby rozwiązanie WSI przebiegło tak jak powinno było – Komorra nie mógłby nawet marzyć o kandydowaniu na urząd Prezydenta RP. A WSI trzyma sie świetnie i z ulgą zrzuciło mundury. Przepraszam – zamieniło na mienie z Agencji Mienia Wojskowego – kilkunastohektarowe działki popoligonowe nad Bałtykiem itp., itd. Rozwiązał , owszem. Na papierze.

„Nocna zmiana” jest zapisem rzeczywistych wszystkich istotnych wydarzeń, jakie miały miejsce w czasie trwania mniejszościowego rządu Olszewskiego?

Otóż nie jest – film co prawda pokazuje niektóre wydarzenia jakie miały miejsce w tamtym czasie, ale pomija milczeniem tak ważne sprawy jak np.:

– uwalenie projektu ustawy o restytucji niepodległości – dzięki niej można było rozpocząć dekomunizację i lustrację – padła bo głosowali przeciw niej wespół: SLD, UD, PC, KLD, ZChN i PSL. Projekt ten prócz KPN miał poparcie NSZZ „S”;

– rząd Olszewskiego nie przedstawił ani jednego projektu ustawy odcinającej Polskę od systemu komunistycznego, umożliwiającej rozliczenie władz prlu, wyhamowanie procesu uwłaszczania się przez były aparat partyjny, odebrania majątku PZPR, weryfikacji ludzi z systemu sądowniczego itd.;

– kontynuacja polityki gospodarczej Balcerowicza (ministrowie się zmienili, ale aparat urzędniczy to byli ludzie najbardziej związani z PZPR, UD i KLD). W marcu 1992 r. Olszewski powiedział do szefa swoich doradców: „Nikt w rządzie nie panuje nad całością gospodarki ;

– najpierw Olszewski a potem Macierewicz użyli teczki tw „Lecha” do dokonania rozłamu w KPN;

– Olszewskiemu nie przeszkadzali w jego rządzie na kluczowych stanowiskach ludzie będący tw/ko SB (dwóch ministrów i szef doradców premiera; o innych już nie wspominam);

– odrzucenie propozycji KPN musiało oznaczać, że rząd nie ma większości, więc niezależnie od tego czy uchwała lustracyjna zostanie wykonana czy nie – upadnie;

– UD podjęła decyzję o przygotowaniu wniosku o votum nieufności dla rządu Olszewskiego przed tym jak Korwin-Mikke złożył wniosek ws. uchwały.

Smutne to fakty. Piszę to dlatego, że w 1992 r. cholernie żałowałem tego rządu Olszewskiego, ale mając wtedy naście lat nie wiedziałem o tych sprawach nic; i tak potem zacząłem łykać wszystko, co pokrzywdzeni przez ciemne siły serwowali – przypominam, że sam film powstał w 1994 r. (obecna wersja jest z 1996 r.) – wierząc, że wszystko było jak w tym filmie.
Trudno się było później pogodzić z tym, że obraz rządu Olszewskiego i obraz jego upadku jest zafałszowany, ale trzeba było. Lepsza zawsze prawda niż fałsz kreowany w oparciu o część prawdziwych faktów.

Dlatego taki film jest filmem nierzetelnym, przygotowanym do prezentacji tezy o tym, że ciemne siły obaliły jasny rząd, bo jasny rząd chciał dekomunizacji i lustracji. No może chciał, ale nic nie zrobił w tym kierunku. Uchwała o ujawnieniu materiałów MSW (za którą głosowało także KPN) pojawiła się już po fiasku rozmów o poszerzenie koalicji o UD a przed rozmowami z KPN (w rozmowach kierownictwo KPN nie wspominało nic o uchwale lustracyjnej).

Podkreślam – teza przedstawiona w filmie, ze rząd Olszewskiego upadł przez to, że podjął próbę lustracji jest tezą fałszywą.

Jeśli ktoś wierzy w mitologię „Nocnej zmiany” to trudno, nie poradzę.

Szkoda, że Olszewski i jego partia nie chciała naprawdę odkryć prawdy i popracować nad projektem ustawy o restytucji niepodległości. Dziś już byłoby dawno po balu i być może Polska wyglądałaby nieco inaczej.

Lustracja była Rzplitej potrzebna, ale w momencie kiedy można ją było uchwalić Olszewski i jego ludzie powiedzieli „nie” – vide debata nad projektem ustawy o restytucji niepodlełgości. To jest fakt tak bardzo nie przejmowany do świadomości przez osoby wierzące w narrację „NZ”.

Już po tym Olszewski i Macierewicz użyli teczki do próby zdobycia głosów młodych ludzi z kierownictwa KPN. To jest fakt.

Olechowskiego nie powoływał Wałęsa, a nawet go nie rekomendował. Olechowski został z woli premiera Olszewskiego i stojącego za nim w roli konstruktora tego rządu Jarosława Kaczyńskiego, mianowany ministrem. Na dodatek mianujący go, mieli pełną jasność co do jego przeszłości.

Przeczytaj wypowiedzi córki i zięcia (udzielane w jej obecności). Dowiesz się, że panowie się lubili, spotykali, a LK wbrew faktom, twierdził, że Dubieniecki nie był esbekiem. A czy światy takie różne? Nie wiem.

płk Andrzej Anklewicz z SB u boku Macierewicza to wiarygodny przykład naprawy państwa.

Gdzie była Ojczyzna dla posłów z KLD, UD, PC i ZChN kiedy omawiano projekt ustawy o restytucji niepodległości? Gdzie była Ojczyzna, że rząd JO przez pół roku nie przygotował żadnego projektu odcinającego Polskę od komuny? Nawet więcej, bo ekipa JO podobno w trakcie 1991 r. już przygotowywała się do objęcia władzy.

Michalkiewicz kiedyś pisał, że tak naprawdę nikomu nie zależało na dekomunizacji – taka jest prawda o tych wszystkich naszych dupkach parlamentarnych…dlatego jestem za nowymi twarzami

W sieci można znaleźć informacje, że Anklewicz (ur. 1953 r.) należał ZMS SZSP od 1968 r., w PZPR od 5 XII1974 r. Od 29 VI 1981 do 21 I 1984 r. był członkiem WKR Komitetu Warszawskiego PZPR.

Od 1982 r. zajmował się rozpracowywaniem opozycji w Dep. III MSW (wcześniej był w Komendzie Stołecznej MO).

Po 1989 r. był sekretarzem Centralnej Komisji Weryfikacyjnej. Później nadal w MSW: za Macierewicza, a po zmianie ministra był wicedyrektorem gabinetu Andrzeja Milczanowskiego.

Następnie kiedy nadeszła kolejna ekipa to kierował zespołem doradców premiera Józefa Oleksego; po tym, jak Oleksego oskarżono o rzekome związki z rosyjskim wywiadem, został wiceministrem w MSW.
Od stycznia do listopada 1997 r. był szefem Straży Granicznej.

Na stanowiskach z nadania SLD doszedł do stopnia generalskiego. Śmiem przypuszczać, że gdyby był takiego pokroju jak Hodysz to byłoby to niemożliwe.

Z końcem 2001 r. został szefem Generalnego Inspektoratu Celnego. Od 2004 był doradcą Zbigniewa Wróbla ds. bezpieczeństwa/dyrektorem ds. bezpieczeństwa i kontroli Orlenu.

Fragment polemiki Gawlikowskiego z Gontarczykiem po premierze filmu „Pod prąd” (reż. M. Gawlikowski, 2010):

„Zdaniem Gontarczyka: „Z filmu „Pod prąd” wynika, że ich praca to nic. Bo słynną „listę Macierewicza”, miał stworzyć „jakiś esbek”, bodaj płk Anklewicz”.

Takiego stwierdzenia oczywiście w filmie nie ma, to wytwór fantazji Gontarczyka. Wręcz przeciwnie, jest nawet wyraźnie powiedziane, że sporządzający „listę Macierewicza” pracownicy Wydziału Studiów byli młodymi, oddanymi sprawie ludźmi (mówi to Tomasz Tywonek). Jest natomiast wspomniany wysoki rangą oficer SB Andrzej Anklewicz, który blisko współpracował wtedy z Antonim Macierewiczem. Jest mowa o tym, że pełnił w MSW ważne funkcje. I tym faktom oczywiście Gontarczyk zaprzeczyć nie może. Nawet nie próbuje. Wprawdzie dysponuję nagraną wypowiedzią bliskiego współpracownika ówczesnego szefa MSW, który mówi, że nie wyklucza wpływu Anklewicza na kształt „listy”, ale tej akurat wypowiedzi nie umieściłem w filmie, bo wymagała odpowiedzi Macierewicza, który nie zgodził się na nagranie. Wygląda więc na to, że uderzyłem w stół, a nożyce się odezwały…”. Andrzej Anklewicz, osoba odpowiedzialna w SB w II połowie lat 80-tych za rozbicie i inwigilację KPN-u, był jednym z bliskich współpracowników ministra Macierewicza. Jednym z nielicznych, mających stały dostęp do gabinetu ministra (mógł wchodzić bez wcześniejszego umawiania się). Współpracował przy tworzeniu list przez Wydział Studiów. Wiem to z kilku źródeł, mam nagrane na ten temat wypowiedzi paru osób pracujących wówczas w MSW, w tym ówczesnego rzecznika ministra

Pytam się was kim jesteście zdrajcy kto wami dysponuje

To przecież Antoni Macierewicz i jego stronnicy głoszą publicznie, że jeśli już kogoś bezpieka zarejestrowała, to nie bez przyczyny. Pani Hanna Macierewicz niczego nie podpisała, za nic nie brała pieniędzy, ale tego ustawa nie wymaga, by kogoś uznać za tajnego współpracownika. Wedle jej męża ­ wystarczy, że została zarejestrowana. A została! Ślad jest zarówno w archiwach
byłego Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych, jak i w centrali. Numer tej rejestracji: I/12367. Ta rzymska jedynka oznaczała, że osoba zarejestrowana jest źródłem bardzo ważnych dla SB informacji.
Poza tymi dwiema zachowanymi rejestracjami (w WUSW i w centrali) są jeszcze inne ślady. Wedle naszej wiedzy, oficer, który spotykał się z panią Macierewicz, żyje. Żyje też oficer, który przygotował notatkę informującą, że w ewidencji MSW figuruje jako osobowe źródło informacji pani Hanna Macierewicz.
Ta notatka w roku 1992 znalazła się na biurku ówczesnego szefa UOP ­ Piotra Naimskiego. Antoni Macierewicz był wtedy ministrem spraw wewnętrznych. Naimski zbladł i nie chciał jej przyjąć. Oficer jednak nie ustępował. Bał się zarzutu nielojalności. Rzecz dotyczyła, bądź co bądź, żony jego szefa. W końcu Naimski przeczytał, co mu przedstawiono, na marginesie napisał „zapoznałem się” i podpisał się. Udało się nam dowiedzieć, że i ta notatka zachowała się w archiwach UOP. Czyli w sumie mamy aż pięć śladów: podwójną rejestrację, dwóch oficerów i tę notatkę z podpisem Naimskiego. Ludziom Macierewicza wystarczało o wiele mniej, by oskarżać przeciwników o współpracę z tajną policją PRL.
Pani Macierewicz nie kandyduje do żadnych parlamentarnych ani państwowych godności. Gdyby się zdecydowała, to poddana by została procedurze lustracyjnej. Natomiast jej mąż będzie kandydował do Sejmu z województwa stołecznego. Otóż Pęk bronił się rękami i nogami przed ustanowieniem jakichkolwiek precyzyjnych kryteriów, wedle których orzekano by czy dany delikwent był kapusiem, czy nie. Gdyby pani Macierewicz musiała poddać się procedurze lustracyjnej, nikt by jej nie pytał o powody i okoliczności, w których zgodziła się na spotkania z SB. Nawet gdyby robiła to jako grę prowadzoną w interesie opozycji. .

To jest początek i zarys doświadczeń jakie ci ludzie zdobyli przez 20 lat władania nasza Ojczyzna. W następnej części przedstawię- Sztos- jaki jest realizowany teraz  a dotyczący Nowego Ekranu oraz ludzi z nim związanych oraz wpływ na  obecne postępowanie cinkciarzy mordów dokonanych na 20 oficerach z samolotu CASA oraz  96 polityków z prezydentem na czele zlikwidowanych pod Smoleńskiem.

*** Dziękuję wszystkim którzy zostali w mym wpisie zacytowani.

Prawdy nie wolno chować do szuflady nawet kiedy może bolec i ranić – nie ma świętych krów – sa zmanipulowani Polacy.

One thought on “żydowska FAZ: KOR i jego „Wolne Związki Zawodowe” były prowokacją ubowców, a Magdalenka zmową Kościoła i ubowców z agentami SB

  1. ,,W rozmowach w Magdalence uczestniczyli przedstawiciele Kościoła katolickiego – ks. Alojzy Orszulik, ks. Bronisław Dąbrowski, ks. bp Tadeusz Gocłowski.”cyt,A jacy to przedstawiciele?Tadeusz Goclawski,to Zyd…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Enter your email address to follow this blog and receive notifications of new posts by email.

Dołącz do 299 obserwujących.

Wrzesień 2011
Pon T Śr T Pt S S
« Maj   Paźdź »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
%d bloggers like this: